tytuł ━ złoto mefista
autor ━ eric frattini
wydawnictwo ━ bellona
ilość stron ━ 496
━ ❝zaufanie to móc komuś wierzyć nawet wówczas, kiedy się wie, że na naszym miejscu skłamałby❞
tłem powieści są wydarzenia po ii wojnie światowej prowadzące do utworzenia organizacji odessa, która miała przeprowadzić akcję umożliwienia ucieczki byłym nazistom oraz zbierać fundusze na odbudowanie iv rzeszy. jest to historyczny thriller ukazujący również, jaką rolę w tym przedsięwzięciu miał kościół katolicki i szwajcarskie banki. głównym bohaterem jest august lienart, który uczestniczy w intrygach i tajemnicach związanych z akcją odessa.
━ osądem diablicy
długo zastanawiałam się, co mogę powiedzieć, o tej książce. naprawdę. nadal wydaje mi się dosyć specyficzna, ale chyba właśnie ta specyfika sprawiła, że tak dobrze mi się ją czytało. dorzućmy do tego jeszcze drugą wojnę światową - czyli temat mnie zajmujący i to dosyć mocno - i było jasne, że nie mogłam się oderwać od czytania. sam zarys fabuły znajdujący się na odwrocie książki mnie zaintrygował i szczerze mówiąc intryguje mnie do tej pory, choć książka jest już dawno u moje taty i czeka, aż ją przeczyta.
każdy wie, z czym dokładnie wiązała się wojna. kiedy się rozpoczęła, co się działo w ciągu tych lat i jak się zakończyła. to można sobie odpuścić, bo większości i tak nie interesuje historyczny bełkot. w tej pozycji natomiast wszystko zaczyna się na spotkaniu, któremu przewodził senior lienart. do życia powołano organizację, która ma umożliwić bezpieczną ucieczkę wszelakim zbrodniarzom wojennym, zaczynając od esesmanów z obozów koncentracyjnych, a kończąc na samej głowie trzeciej rzeszy, czyli hitlerze. jednak to nie senior odgrywał tutaj znaczącą rolę. w tym wszystkim najwięcej znaczył august, syn lienarta, młody mężczyzna, który chciał zostać księdzem. to właśnie on przekonał watykan do utworzenia korytarza, a także on przemycał cenne ładunki, jakimi okazywali się być mengele, czy inni znani z kart historii zbrodniarze. zdziwiło mnie to z jakim spokojem podszedł do powierzonego mu zadania. i to jak autor wykreował jego postać. oczywiście zdziwiło w pozytywny sposób i dziwi do tej pory. nie spodziewałam się, że jednak okaże się być tak niesamowicie podobny do swojego ojca i będzie tak samo przebiegły.
w dużej mierze właśnie to wpłynęło na moją ocenę. obok fabuły właśnie postać augusta wywarła na mnie pozytywne wrażenie. poza tym na uwagę zasługuje również postać samego adolfa. pierwszy raz spotkałam się z kimś, kto już nie tryska wigorem i nie jest zachwycony kolejnymi podbojami swojej armii. hitler w tej książce to był raczej schorowany facet, który był zmęczony wojną i z właśnie tym zmęczeniem spoglądał na zgliszcza europy, jakie zostały, po tym co się rozpętało we wrześniu trzydziestego dziewiątego. zawsze, gdy oglądałam coś aktorskiego na tle wojennym, hitler był przedstawiany w sposób impulsywny, wręcz choleryczny, a tutaj? nic z tych rzeczy. w dodatku był tylko jednym z wielu pionków jednej ze znaczących postaci. ten sam wielki przywódca, który skazał miliony na śmierć. naprawdę mnie to zdziwiło. ale znów w pozytywny sposób. nie odbierajcie tego w sposób propagowania nazizmu, ale autor pokazał inną stronę tej samej postaci, o którą nikt wcześniej chyba się nie pokusił.
myślę, że jeszcze kiedyś powrócę do tej pozycji. naprawdę była warta poświęconemu czasu, jaki jej przeznaczyłam i uważam, że nieco więcej osób powinno ją przeczytać.
━ red

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz