czwartek, 23 sierpnia 2018

━ 12. ❝sherlockista❞


tytuł ━ sherlockista 
autor graham moore
wydawnictwo ━ prószyński i s-ka
ilość stron ━ 376

wszystkie zagadki mają rozwiązania, nawet jeśli umykały one pokoleniom dociekliwych badaczy

jaką tajemnicę kryją zapiski z przeszłości? 
w grudniu 1893 roku londyńscy miłośnicy sherlocka holmesa z niecierpliwością otworzyli egzemplarze magazynu „strand”, oczekując kolejnej przygody detektywa. ale stała się rzecz straszna – twórca holmesa, arthur conan doyle, zabił ich bohatera! 
londyn pogrążył się w żałobie, a conan doyle’a powszechnie uznano za mordercę. w roku 1901 pisarz wskrzesił holmesa, równie nagle jak wcześniej go „usunął”. i chociaż prowadził szczegółowy dziennik, nie wyjaśnił tej nagłej zmiany decyzji. po jego śmierci dziennik zaginął i nigdy go nie odnaleziono. czy aby na pewno? harold white, badacz literatury, zostaje przyjęty do elitarnego towarzystwa entuzjastów sherlocka holmesa o nazwie chłopcy z baker street. przez myśl mu nie przeszło, że za chwilę rzuci się w pogoń za świętym graalem holmesofilów: zagubionym dziennikiem. Jednak kiedy największy uczony zajmujący się studiami nad Conan doylem zostaje znaleziony martwy w swoim pokoju hotelowym, to harold, posługując się mądrością i metodami zasięgniętymi z niezliczonych opowieści detektywistycznych, podejmuje poszukiwania zarówno dziennika, jak i zabójcy…

━ osądem diablicy

nie była to tak fascynująca historia, jak to mówi okładka, ale przyznam się wam szczerze, że nie było tragedii. dosłownie. po tym, jak zaczęłam czytać pomyślałam, że prędzej oszaleje niż skończę, a przeskoki w akcji mnie wykończą, ale dobrnęłam do końca i można powiedzieć, że jestem z siebie dumna. a z harrym dało się pożyć w przyjaźni. całkiem niezły z niego chłopiec z baker street. 

nie trzeba wspominać, że wszystko w tej książce kręci się wokół dziennika stworzyciela holmesa. pierwsze pięć wzmianek było spoko, ale późniejsze podchody i zganianie winy jeden na drugiego w kręgu zainteresowań mnie znudziło. ron uznał, że to wina harolda, harold o dziwo trzymał język za zębami, facet, który zabiegał o przyjęcie harry'ego do chłopców z kolei twierdził, że zabił ron i tak w kółko. a biedny trup - czyli alex - po prostu popełnił samobójstwo, aby reszta miała się nad czym trudzić. pomysłowe, nie powiem, że nie i nawet zdziwiłam się, kiedy duet harry + sarah w końcu doszli do prawdy. a raczej harry doszedł. sarah po prostu była jego osobistym ochroniarzem. dziewczyna sobie radziła i tak szczerze to ona wzbudziła we mnie największą sympatię z całej tej paczki detektywów amatorów. 

akcja jednocześnie pokrywa się z życiem arthura z czasów sherlocka i napastowania go przez fanów holmesa na każdym kroku. londyn nie mógł się pogodzić się ze śmiercią uwielbianego detektywa, a biedny doyle powoli przestał wyrabiać psychicznie. ponadto ktoś podrzucił biedakowi bombę, co splotło jego losy ze scotland yardem, a ta, można powiedzieć agencja, miała na niego wywalone. sam autor wplątał się w śledztwo, które później opisał w swoim dzienniku, o którym ciągle jest mowa we współczesności. jeśli mam być szczera, to te rozdziały irytowały mnie najbardziej. nie wszystkie oczywiście, ale większość z nich. o ile zazwyczaj żyje w zgodzie z postaciami, które bywają irytujące, tak tutaj nie mogłam po prostu znieść tego doktorka. wkurzał mnie, jak diabli. 

ale jednak nie było źle. nie mogę powiedzieć, że było źle, bo dałam tej pozycji porządną szóstkę. myślałam, że będzie siódemka, ale zakończenie mnie trochę rozczarowało. trochę bardzo i niestety zostanie szóstka. myślałam odkąd skończyłam, czy wam to polecić i doszłam do wniosku, że jeśli ktoś lubi sherlocka i nie przeszkadzają mu skoki pomiędzy londynem z czasów współczesnych, a londynem z roku 1900, to myślę, że nie będzie tak tragicznie i będzie to jakieś zajęcie na kilka dni, czy godzin. 
red

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz