środa, 10 lipca 2019

━ 17. ❝kredziarz❞


tytuł ━ kredziarz
autor ━ c.j.tudor
wydawnictwo ━ czarna owca
ilość stron ━ 384

━ ❛❛nikt nigdy nie znalazł odpowiedzi na dnie butelki. ale przecież nie o to chodzi. do dna butelki dociera się po to, żeby zapomnieć jakie było pytanie.❜❜

w mrocznych zakamarkach ludzkiego umysłu kryją się najbardziej fascynujące koszmary i tajemnice.
rok 1986. eddie i jego przyjaciele dorastają w sennym angielskim miasteczku. spędzają czas, jeżdżąc na rowerach i szukając wrażeń. porozumiewają się kodem: rysowanymi kredą ludzikami. pewnego dnia jeden tajemniczy znak prowadzi ich do ludzkich zwłok. od tej chwili wszystko zmienia się w ich życiu. trzydzieści lat później eddie i jego przyjaciele dostają listy z wiadomością napisaną tajemniczym kodem z dawnych lat. uważają, że to żart do momentu, gdy jeden z nich nie ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. do eddiego dociera, że jedyną drogą do ocalenia siebie przed podobnym losem jest próba zrozumienia, co tak naprawdę stało się przed laty.

━ osądem diablicy

ktoś kiedyś powiedział, że przeszłość zawsze do nas wraca. niezależnie od tego w jakim momencie życia się znajdujemy i czy w ogóle tego chcemy. przeszłość jest jak boomerang, znika, ale też pojawia się z powrotem - z reguły w najmniej spodziewanym momencie. eddie, mężczyzna, który jakiś czas temu przekroczył czterdziestkę i który zaczyna coraz bardziej popadać w nałóg alkoholowy czuł się okropnie, gdy wydarzenia z przeszłości wróciły. niewyjaśnione morderstwo, które nawiedziło spokojne miasteczko, sprawiło, że koszmary powróciły, a wraz z nimi kredziarz, który znowu chce się bawić...

była to pierwsza pozycja jaką kupiłam, gdy postanowiłam wziąć się porządnie za czytanie w zeszłym roku i muszę przyznać, że nie pożałowałam. choć te przeskoki w czasie były irytujące - przynajmniej dla mnie - to fabuła mi to wynagrodziła. miło było również wrócić do narracji pierwszoosobowej, co według mnie lepiej oddało w tym przypadku sytuację. nie sądzę, aby moja ocena była wysoka, gdybym czytała to z perspektywy wszechwiedzącej osoby trzeciej. nie zmieniło to jednak faktu, że ucieszyłam się z dostanej szansy na własną dedukcję. moim zdaniem było mnóstwo poszlak i szczerze mówiąc za pierwszym razem postawiłam (jak zwykle) na osobę, która oczywiście niczego nie zrobiła, a nawet nie była w pobliżu miejsca zbrodni. teraz, po drugim razie i odświeżeniu sobie tej historii przyznałam sama ze sobą, że umknęło mi kilka szczegółów, czy też puzzli układanki - jak kto woli - przez co wszystko stało się jaśniejsze i bardziej zrozumiałe. można powiedzieć, że zaspokoiłam swoją ciekawość już ostatecznie.

nie spodziewałam się, że styl tej autorki mi się spodoba. podeszłam do kredziarza z raczej obojętnym nastawieniem, pomimo tego, że opis mnie zaintrygował. im głębiej byłam w książce, tym bardziej dawałam się wciągnąć i szczerze mówiąc polubiłam to. w prawdzie eddie, czy większość wymienionych w książce postaci nie powaliła mnie na nogi, ani nie sprawiła, że poczułam się z nimi jakoś zżyta, to muszę przyznać, że całkiem przyjemnie wróciło się do niego i do jego paczki z dzieciństwa.

obiło mi się o uszy, że zbliża się premiera następnej książki tej autorki, więc myślę, że poczekam i dowiem się, co nowego piszczy w trawie. natomiast jeśli o kredziarza, to jestem na tak. dostał ode mnie mocną ósemkę i ta ocena po roku nie uległa zmianie. nie jest to pozycja mrożąca krew w żyłach, ale na pewno zapewnia lekki dreszczyk emocji i powoduje pobudzenie wyobraźni do myślenia nad tym, kto zabił.
red

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz